Łukasz Kurlit. Skawina.

Inspekcja ochrony środowiska jest jak alkoholik, który nie potrafi przyznać, że pije

Idea stworzenia koalicji miast, których mieszkańcy mają poczucie, że są truci przez przemysł, wyszła ze Skawiny. Ta ma oprzeć się na kilku prostych postulatach. Takich jak na przykład przeprowadzenie w tych miejscach solidnych badań, które pozwolą określić zależność między tym, co jest emitowane, a liczbą zachorowań na nowotwory. O tym opowiedział mi Łukasz Kurlit ze Skawiny. (więcej…)

Marcin Weksej. Szczecinek.

“Przed świętami przychodzą pisma, że Wesołych Świąt, ale jak będziecie dalej coś robić, to następne mogą nie być wesołe”

Kiedy rozmawia się z Marcinem Weksejem ze Szczecinka to tym, co najmocniej uderza, jest głęboka frustracja spowodowana tym, jak od lat w jego mieście działa państwo. Ta nie może dziwić, kiedy słyszy się o ginących dokumentach, braku reakcji polityków oraz mediów na doniesienia o nieprawidłowościach, teoretycznych kontrolach WIOŚ oraz burmistrzu miasta, który pytany o stan powietrza, obwinia Kaliningrad. Państwo polskie jest bowiem w Szczecinku bardzo teoretyczne.

(więcej…)

Sylwia Harazin. Łaziska Górne.

Piłeczka jest odbijana od instytucji do instytucji, a syn śpi przy zamkniętym oknie

Sylwia Harazin z Łazisk Górnych mieszka w sąsiedztwie zakładu przemysłowego. Polskie prawo nie pozwoliłoby postawić w takiej odległości od domów wiatraków do produkcji energii elektrycznej. Pozwala jednak na to, by funkcjonował tam zakład, który smrodem i hałasem umila życie sąsiadom. Batalia Sylwii o to, by nie musiała się bać o zdrowie swoje i rodziny, toczy się od wielu lat i doskonale pokazuje to, jak instytucje publiczne wykorzystują metoda odbijania piłeczki, by unikać wzięcia na siebie odpowiedzialności za to, co się dzieje i co trzeba załatwić. (więcej…)

Bartłomiej Gieregowski. Oświęcim.

Prywatyzacja zysków i uspołecznienie strat to stary model biznesowy. “My jesteśmy w stratach”

Walka Bartłomieja Gieregowskiego o zdrowsze otoczenie zaczęła się od chemicznego smrodu, który nie pozwalał otwierać okien i powodował, że dzieci wymiotowały. Dla powiatowych władz problemem okazało się nawet ustalenie tego, że śmierdzi. Urzędowe potwierdzenie tego, że śmierdzi i skąd śmierdzi wymagało powołania międzyinstytucjonalnej komisji złożonej między innymi z radnych i urzędników, kosztowało 120 tys. złotych oraz trwało pół roku. Problem zaczął jednak wracać, bo zamiast wyleczyć przyczynę, zajęto się objawami. W kolejnej rozmowie z cyklu #dośćtrucia rozmawiam z Bartłomiejem Gieregowskim z Oświęcimia. (więcej…)

Piotr Kozub. Mielec.

Bardziej niż o siebie boję się o córkę. Nie chcę, żeby żyła w tej patologii

Mielec to miasto, w którym w marcu 15 tys. osób wyszło na ulice, by powiedzieć “Dość”. Celem protestu był miejscowy oddział Kronospanu oraz niemoc instytucji państwowych i samorządowych. 15 tys. osób w 60 tys. Mielcu, to tak jakby na ulice wyszło 200 tys. krakusów albo 500 tys. warszawiaków. O tym, jak do tego doszło, odpowiedział mi Piotr Kozub, który był jednym z organizatorów protestu. Jednym z wielu, jak bardzo zdecydowanie podkreśla.

(więcej…)

Tomasz Borejza. Fot. Jakub Włodek

Pięć opowieści o tym, że Polska lokalna jest jak Włochy południowe w czasach mafii

Jest taka klasyczna socjologiczna książka Roberta D. Putnama, w której opisał on Włochy z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Nosi tytuł „Demokracja w działaniu” (w oryginale: „Making Democracy Work”), a status klasyka zapewniła jej jedna, ale za to wyjątkowo celna obserwacja dokonana przez autora. Otóż Putnam zwrócił uwagę, że na północy i południu Italii w teorii funkcjonuje to samo państwo i to samo prawo, których efektem są jednak bardzo różnie działające instytucje publiczne. Te same urzędy i przepisy, które w miarę dobrze sprawdzały się na północy, na południu były całkowicie dysfunkcyjne i przybierały formę państwa z dykty. (więcej…)