To temat zdrowotny, nie ideologiczny
Dwutlenek azotu z rur wydechowych wiąże się z astmą, chorobami układu krążenia i przedwczesnymi zgonami. W miastach transport odpowiada dziś za większą część problemu niż ogrzewanie domów.
Serwis specjalny · powietrze i transport
Badanie z lipca 2026 przypisało zanieczyszczeniu z ruchu samochodowego ponad 500 przedwczesnych zgonów rocznie w jednym tylko mieście – dwa i pół raza więcej, niż szacowano wcześniej. W Londynie po wprowadzeniu strefy liczba zgonów spadła o około 40 procent. Zebraliśmy w jednym miejscu wszystkie nasze analizy: dane, wyroki sądów i doświadczenia miast, które są kilka lat przed nami.
Ostatnia aktualizacja:
Fakty zamiast mitów
Wokół stref narosło więcej emocji niż danych. Zebraliśmy najczęstsze nieporozumienia i zestawiliśmy je z tym, co wynika z pomiarów i z doświadczeń miast, które mają strefy od lat.
Dwutlenek azotu z rur wydechowych wiąże się z astmą, chorobami układu krążenia i przedwczesnymi zgonami. W miastach transport odpowiada dziś za większą część problemu niż ogrzewanie domów.
Ograniczenia dotyczą części pojazdów spełniających najniższe normy emisji. Większość aut jeżdżących dziś po polskich miastach spełnia wymagania lub jest z nich zwolniona.
W Warszawie po dwóch latach funkcjonowania strefy stężenie dwutlenku azotu spadło. W Londynie spadek objął zarówno pyły, jak i tlenki azotu, a za nimi poszła liczba zgonów.
Uchwały o strefach przeszły przez Naczelny Sąd Administracyjny i sądy wojewódzkie. Uchylano jedynie pojedyncze zapisy – same strefy obowiązują, z okresami przejściowymi.
Od 2030 roku obowiązywać będą znacznie ostrzejsze unijne limity. Miasta, które dziś ich nie spełniają, będą musiały sięgnąć po jakieś narzędzie – pytanie brzmi które, nie czy.
Mapa sytuacji
Polskie miasta wybrały bardzo różne drogi – od stref obejmujących większość obszaru po rozwiązania, które prawnicy nazywają fasadowymi.
Od 2024 roku, z kolejnymi etapami zaostrzania wymagań. Po dwóch latach widoczny spadek stężeń dwutlenku azotu wewnątrz strefy.
Formalny obowiązek istnieje, ale przyjęte rozwiązanie organizacje i prawnicy oceniają jako pozorne – obejmuje znikomą część pojazdów.
Miasto wycofało się z wprowadzenia strefy. Mieszkańcy zlecili własne pomiary, a najnowsze badanie wiąże tamtejsze zanieczyszczenie z ponad 500 zgonami rocznie.
Podobnie jak w Katowicach – strefa istnieje na papierze, ale realny wpływ na ruch i emisję jest znikomy.
Strefa ULEZ działa od lat i jest najlepiej udokumentowanym przykładem: spadek pyłów, spadek tlenków azotu, spadek liczby zgonów.
Próba likwidacji stref została odrzucona przez Radę Konstytucyjną. Rozwiązanie przetrwało polityczną próbę sił.
Wszystkie analizy
Śledzimy temat stref od pierwszych uchwał. Poniżej komplet naszych tekstów, od najnowszych badań zdrowotnych po kulisy sporów w polskich miastach.
Nowe wyliczenia dla Wrocławia: dwutlenek azotu z ruchu odpowiada za dwa i pół raza więcej zgonów, niż wcześniej sądzono.
Pięć lat londyńskiej strefy w liczbach: mniej pyłów, mniej tlenków azotu, mniej zgonów. Najlepiej udokumentowany dowód skuteczności.
Bilans dwóch lat funkcjonowania stołecznej strefy na podstawie danych z punktów pomiarowych.
Wszystkie zmierzone punkty przekraczają normę, która wejdzie w życie w 2030 roku. Część przekracza nawet obecną.
Mieszkańcy zlecili własne pomiary po tym, jak miasto wycofało się ze strefy. Wyniki mówią same za siebie.
Kiedy strefa istnieje tylko na papierze. Prawnicy tłumaczą, dlaczego pozorne rozwiązania mogą być podważone.
Francuska próba likwidacji stref zakończyła się przed sądem konstytucyjnym. Pokazujemy, jak przebiegał ten spór.
Co dokładnie przyjęły Katowice i dlaczego organizacje mówią o rozwiązaniu pozornym.
Dlaczego temat transportu tak łatwo zamienia się w spór tożsamościowy i co to znaczy dla polityk publicznych.
Najczęstsze pytania
To wyznaczony obszar miasta, do którego nie mogą wjeżdżać pojazdy spełniające najniższe normy emisji spalin. Wymagania są określone w uchwale rady miasta i zwykle zaostrzają się etapami, z wieloletnim okresem przejściowym. Strefa nie ogranicza wjazdu wszystkim – dotyczy konkretnych roczników i norm.
Tak, i jest to zmierzone. W Londynie po wprowadzeniu strefy spadły zarówno stężenia pyłów, jak i tlenków azotu, a liczba zgonów przypisywanych zanieczyszczeniu zmniejszyła się o około 40 procent w latach 2019–2024. W Warszawie po dwóch latach funkcjonowania strefy również odnotowano spadek stężeń dwutlenku azotu.
Bo w miastach jego głównym źródłem jest ruch samochodowy, zwłaszcza silniki wysokoprężne. W odróżnieniu od smogu zimowego, który pochodzi głównie z ogrzewania budynków, dwutlenek azotu utrzymuje się przez cały rok i koncentruje się przy ruchliwych ulicach – czyli tam, gdzie ludzie mieszkają, chodzą i czekają na przystankach.
Przechodziły kontrolę sądową. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wcześniejszy wyrok podważający jedną z regulacji, a sądy wojewódzkie unieważniały jedynie pojedyncze zapisy, dotyczące między innymi definicji mieszkańca. Same strefy obowiązują, a okresy przejściowe sięgają 2028 roku.
Od 2030 roku zaczną obowiązywać znacznie ostrzejsze unijne normy jakości powietrza. Pomiary pokazują, że polskie miasta dziś ich nie spełniają – w Warszawie żaden z 80 zbadanych punktów nie mieścił się w limicie przewidzianym na 2030 rok. Bez działań ograniczających emisję z transportu spełnienie tych wymogów będzie bardzo trudne.
To jeden z najczęściej podnoszonych zarzutów i zasługuje na uczciwą odpowiedź. Uchwały przewidują zwolnienia i wieloletnie okresy przejściowe właśnie po to, żeby rozłożyć koszt w czasie. Jednocześnie warto pamiętać, że koszty zdrowotne złego powietrza również nie są rozłożone równo – najbardziej obciążają osoby mieszkające przy ruchliwych ulicach.
Czytaj dalej
Jesienią poznamy kolejne wyniki pomiarów jakości powietrza w polskich miastach. Codziennie tłumaczymy, czym oddychamy i co z tym robią samorządy.