Szef sieci odzieżowej oskarża aktywistów klimatycznych o zniechęcanie do konsumpcji. Ostrzega przed “straszliwymi konsekwencjami”

3953
7
Podziel się:

Na aktywistów klimatycznych spadały już różne głosy krytyki, m.in. wskazujące na ich szkodliwość dla poszczególnych branż czy sektorów gospodarki, poprzez zniechęcanie obywateli do konsumpcji. Do krytyków aktywizmu dołączył teraz szef jednej z największych sieci odzieżowych, który ostrzegł, że ograniczenie konsumpcji, którego chce wielu aktywistów, zaszkodzi nam wszystkim.

Szef firmy odzieżowej H&M, Karl-Johan Persson, ostrzega, że współczesny aktywizm klimatyczny prowadzi do “straszliwych zagrożeń społecznych” – poinformowała we wtorek agencja Bloomberg. Według Perssona działające dziś ruchy stosują taktykę “zawstydzania”, poprzez którą zniechęcają obywateli do konsumpcji – a to jego zdaniem może pomóc środowisku jedynie w niewielkim stopniu, wpływając negatywnie na społeczeństwo. Choć uważa on, że zmiana klimatu jest sprawą “niewiarygodnie ważną”, podkreśla przy tym konieczność dbania o zatrudnienie, opiekę zdrowotną i korzyści związane ze wzrostem gospodarczym.

Czy aktywiści rzeczywiście działają na szkodę firm odzieżowych, a pośrednio dobrobytowi całych społeczeństw? Trudno już dziś ocenić skutki. Bez wątpienia jednak ruchy klimatyczne (w tym m.in. Extinction Rebellion i młodzieżowe strajki inspirowane działalnością Grety Thunberg) starają się skłonić nas do refleksji nie tylko nad tym, jak poszczególne sektory gospodarki wpływają na klimat, ale i czy potrzebujemy koniecznie tylu dób, ile nam oferują. I czy jesteśmy gotowi, by za dzisiejszy dobrobyt zapłacić wszystkimi konsekwencjami degradacji środowiska i klimatu, jakie mogą nas spotkać w przyszłości.

[O istotnych związkach między współczesną konsumpcją a problemami środowiska oraz klimatu można przeczytać np. w wywiadzie z prof. Pauliną Kramarz.]

Największe sieci odzieżowe są bowiem obiektem krytyki m.in. za strategię handlową określaną mianem fast fashion.

Zdaniem krytyków główny problem z “szybką modą” polega przede wszystkim na tempie jej konsumpcji – jednak nie ze względu na niską jakość czy fizyczną nietrwałość odzieży (choć i z tym bywa różnie), lecz tempo w jakim zastępowane są przez kolejne, aktualnie modne produkty. [Jedną z krytyczek “szybkiej mody” jest dziennikarka  Elizabeth L. Cline, autorka książki “Overdressed: The Shockingly High Cost of Cheap Fashion”. Z jej analiz wynika, że statystycznie Amerykanie kupują dziś pięciokrotnie więcej ubrań niż w roku 1980, za co obwinia m.in. politykę koncernów odzieżowych, w tym ich marketing].

Czytaj również: Moda na second hand. Po co kupować nowe, skoro można używane…

Wracając do aktywizmu klimatycznego, wątek “niepotrzebnej konsumpcji” pojawił się np. wtedy, gdy działacze i działaczki Extinction Rebellion (XR) oprotestowywali tegoroczny Londyński Tydzień Mody. Wówczas zwracano uwagę na emisyjność dzisiejszej branży modowej, a także na związane z produkcją ubrań zanieczyszczenia mikroplastikiem. Ostrzegano również – za ustaleniami raportu “Pulse of the Fashion Industry 2019” – że do 2030 roku cała branża produkować ma nawet 60 proc. więcej ubrań niż obecnie.

Jako że LTM jest tradycyjnym świętem mody – i tym samym okazją do zaprezentowana nowych kolekcji ubrań – aktywiści zorganizowali symboliczny “pogrzeb Londyńskiego Tygodnia Mody”, domagając się tym samym zakończenia organizacji imprezy. Jednym z punktów tamtego protestu był przystanek pod jednym z londyńskich sklepów wspomnianej sieci H&M, gdzie przedstawiano zarzuty wobec całej branży.

Za swoje wypowiedzi – uderzające w interesy różnych grup producenckich – krytykowana była również nastoletnia aktywistka Greta Thunberg oraz zainicjowany przez nią ruch protestu.

Kilka miesięcy temu młodzieżowe strajki zostały określone “największym zagrożeniem” dla wydobywców ropy – i to nie przez byle kogo, bo przez sekretarza generalnego  Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC). O “demoralizację młodzieży” oskarżył natomiast Gretę miliarder Bernard Arnault – współwłaściciel luksusowej marki Louis Vuitton.

 

Zdjęcie: Shutterstock/zhu difeng

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

7
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
AlanrainzugKaźmierzObserwatorJak Przewodnik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jak Przewodnik
Gość
Jak Przewodnik

Prawdziwym problemem społecznym jest zanieczyszczenie środowiska związane z produkcją odzieży. Prawdziwym problemem społecznym są ogłupieni ludzie, którzy w pogoni za nowymi trendami, kupują bezmyślnie te wszystkie szmaty. Prawdziwym problemem jest kapitalizm i jego główne narzędzie, czyli marketing, który robi z ludzi tępych konsumentów. Bez zatrzymania marketingu nie zatrzymamy konsumpcji na czas. Zatrzyma sie ona dopiero, gdy już nie będzie z czego produkować. Tylko że wtedy, to już nic, nie będzie miało większego znaczenia.

Obserwator
Gość
Obserwator

Wyjedź do Rosji tam masz komunizm a nie kapitalizm, no i wszystko jest tam tak jak byś chciał. Kupisz sobie walonki, kufajkę i czapkę uszankę i będzie git. To jest świat który ci się na pewno spodoba. Pa, pa miłej podróży do Rosji.

Kaźmierz
Gość
Kaźmierz

Panie Obserwatorze, I tak jest duża grupa bogatszych Rosjan, dla których działają tam te same i podobne sieci. Z ubraniami z tych samych fabryk.

Obserwator
Gość
Obserwator

Czytam te komentarze i tak się zastanawiam, czego ci ludzie właściwie chcą ?. Nie palić w piecu węglem, nie jeździć samochodem, nie używać plastiku, nie budować dróg, nie oddychać bo wydzielamy CO2, nie produkować odzieży, baterii, urządzeń elektronicznych, nie posiadać broni, zabijać nie narodzone dzieci, eutanazja dla starców, większe prawa dla zboków i cała inna masa zakazów. A gdzie w tym człowiek, gdzie jego wolność i prawa nadane przez Boga ?. Najlepiej wszystko zaorać, zabić 9/10 populacji ludzkiej i wtedy będzie git. Pozostaną tylko najbogatsi, komuniści, Greenpeace i zieloni. Jakaś paranoja, garstka zlewaczonych fanatyków narzuca swoją narrację wszystkim we wszystkich… Czytaj więcej »

rainzug
Gość
rainzug

Jak społeczeństwo będzie czekać aż każdy bedzie bogaty i zadowolony to po prostu około 2100 zdechnie 90% tegoż z braku wody i jedzenia, tyle nauki, pretensje do aktywistów to pretensje dużych głupich dzieci o to że nie ma Mikołaja. Zmiany na świecie będą drastyczne i nieprzyjemne teraz lub absolutne zaserwowane dla wnuków, zabawne że oowych najmniej martwi się prawica nawołująca do nieogranoczonej płodności.

Obserwator
Gość
Obserwator

rainzug – to jakieś nie polskie, odniosłem wrażenie że dla ciebie Polskość to nienormalność. Chyba piszesz z Niemiec. Mniejsza o to. W twoim komentarzu piszesz że “około 2100 zdechnie 90%” – po pierwsze zdychają to zwierzęta a więc traktujesz ludzi jak zwierzęta, po drugie rozstrzygnięcie nastąpi dużo wcześniej, nie ma aż tyle czasu na zmądrzenie, po trzecie prawica nawołuje do płodzenia dzieci między innymi z tego powodu aby ratować komunistyczny system emerytalny oparty na złodziejstwie i marnotrawstwie. To niemieccy komuniści wymyślili system ubezpieczeń społecznych (w PRL-bis jest ZUS) czyli największą piramidę finansową w historii ludzkości. System ten jest niewydolny i… Czytaj więcej »

Alan
Gość
Alan

A może zamiast produktów “byle jakich” (tworzonych tak, by szybko się zużyły i byśmy kupowali kolejne i kolejne) produkować mniej a lepiej? Kiedyś przedmioty potrafiły służyć lata.
Planeta naprawdę może nie wytrzymać, jeśli dalej będziemy ją aż tak eksploatować.