Klimatem w gabinecie Bidena zajmie się John Kerry. Na innych stanowiskach paliwowi lobbyści

Podziel się:

Ubiegły tydzień w polityce międzynarodowej przyniósł nominację Johna Kerry’ego na specjalnego wysłannika USA ds. klimatu. Polityk, znany jako jeden z architektów Porozumienia Paryskiego, zajmie się m.in. ponownym włączeniem Stanów Zjednoczonych do globalnych starań na rzecz ochrony klimatu. Nie brak również głosów krytycznych, że inne nominacje – związane z przemysłem paliw kopalnych – mogą spowolnić dekarbonizację USA.

“Wracam do rządu, aby przywrócić Amerykę na drogę do rozwiązania największego wyzwania tego pokolenia oraz kolejnych. Kryzys klimatyczny wymaga niczego innego, jak wszystkich rąk na pokładzie” – napisał na Twitterze John Kerry krótko po ujawnieniu planowanej nominacji. Zgodnie z informacjami podanymi przez formującą się administrację Joe Bidena, Kerry zostanie “specjalnym wysłannikiem ds. klimatu”.

Nowe stanowisko będzie miało charakter dyplomatyczny. To oznacza, że polityk zajmie się reprezentowaniem klimatycznej polityki na arenie międzynarodowej. Równocześnie Kerry wejdzie w skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego, doradzającej prezydentowi w najistotniejszych kwestiach bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej. Będzie mógł zatem zabierać głos także odnośnie szerszych polityk planowanych w ramach kluczowych departamentów, m.in. energii czy transportu.

John Kerry “doświadczony i pragmatyczny”

Z pewnością jednym z pierwszych zadań Kerry’ego będzie ponowne podpisanie przez Stany Zjednoczone Porozumienia Paryskiego. Administracji Donalda Trumpa udało się z niego skutecznie wystąpić. Zgodnie z procedurami, nastąpiło rok po deklaracji Trumpa o wycofaniu USA z Porozumienia. Ta data przypadła na 4 listopada, czyli dzień po wyborach prezydenckich.

Trump podczas swojej kadencji, a także w trakcie kampanii, negatywnie wypowiadał się o postanowieniach z Paryża. Ma również sceptyczne nastawienie do kryzysu klimatycznego.

Z kolei w kampanii Bidena ważnym punktem była obietnica powrotu do zobowiązań z Paryża.

Czytaj także: Rekordowy średni poziom CO2 w atmosferze. „Nie ma oznak spowolnienia, nie mówiąc już o spadku”

– Nominacja Johna Kerry’ego na specjalnego wysłannika USA ds. spraw klimatu świadczy o tym, że nowy prezydent chce osoby doświadczonej, a jednocześnie pragmatycznej – komentuje Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik
polityczny Koalicji Klimatycznej. – Z tego punktu widzenia, Kerry zdaje się być kandydatem idealnym. To on 5 lat temu, jako ówczesny sekretarz stanu, był jednym z kluczowych architektów i negocjatorów Porozumienia Paryskiego, a jednocześnie – co spotyka się z krytyką niektórych osób – jest otwarty na potencjalną współpracę z republikanami. A pamiętajmy, że bez takiej współpracy Bidenowi może być znacznie trudniej zrealizować program dotyczący klimatu i środowiska (m.in. zdekarbonizowanie produkcji energii do 2035, osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku, termo – modernizacja budynków, czy elektryfikacja i rozwój transportu publicznego) – dodaje ekspert.

Zwolennicy Green New Deal zawiedzeni?

Zanim jednak doszło do ogłoszenia nominacji dla Johna Kerry’ego, bardziej progresywną część wyborców Bidena zelektryzowały pogłoski o innych powołaniach. W prasie pojawiły się bowiem plotki, by powrót na stanowisko sekretarza ds. energii planował Ernest Moniz, na co szybko odpowiedziały organizacje ekologiczne w USA.

Według krytyków, przed wejściem do administracji Baracka Obamy, Moniz miał prowadzić badania na zlecenie koncernów gazowych i doradzać zarządom wysokoemisyjnych spółek. Rozważaniu jego kandydatury sprzeciwiło się w liście do Bidena 75 organizacji ekologicznych, m.in. Greenpeace, Climate Justice Alliance i Catholic Network US.

Czytaj także: Energetyka odnawialna rozwija się w rekordowym tempie pomimo pandemii

Na razie kwestia kierownictwa departamentu energii nie została rozstrzygnięta. Takie kontrowersje powodują, że pojawia się pytanie o jednomyślność Partii Demokratycznej w kwestiach klimatycznych.

Inna kontrowersyjna nominacja dotyczy doradcy Bidena, który najprawdopodobniej pokieruje Biurem Zaangażowania Publicznego. Jak podaje “The Guardian“, Cedric Richmond, mimo iż znany jest z postępowego podejścia do wielu kwestii, miał przyjmować darowizny na działalność polityczną ze strony sektora paliw kopalnych. Krytycy obawiają się, że może to rzutować na jego zainteresowanie problematyką klimatyczną.

Proklimatyczny sygnał dla świata

– John Kerry z pewnością nie jest radykałem, ale program polityki klimatycznej nowej administracji też nie jest tak radykalny, jak ten proponowany przez bardziej lewicowych polityków tzw. Green New Deal. Można oczywiście prezydentowi-elektowi zarzucać, że nie stawia kropki nad “i” w niektórych kwestiach, jak na przykład brak moratorium na wydobycie gazu łupkowego. Ale nie zapominajmy, że i tak jest to najbardziej progresywna propozycja polityki klimatycznej w amerykańskiej historii, na którą w ciągu 4 lat ma zostać wydana ogromna kwota 2 bilionów dolarów, a dekarbonizacja ma iść w parze z tworzeniem zielonej gospodarki i nowych miejsc pracy – zwraca uwagę Jędrzejewski.

Czytaj także: Pierwsze komentarze po wygranej Joe Bidena. “Powrót USA do gry o klimat jest bardzo ważny”

Jego zdaniem, powrót USA do Porozumienia Paryskiego ma nie tylko wymiar symboliczny. To także jasny sygnał, że Stany Zjednoczone chcą tworzyć ambitną wewnętrzną politykę klimatyczną i chcą wspierać takie rozwiązania w wymiarze globalnym.

– Również włączenie Kerry’ego do grona członków Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych – najważniejszego gremium prezydenckich doradców w kwestiach polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa narodowego, też jest jasnym sygnałem, że kwestie zmiany klimatu i koniecznych działań z tym związanych, będą wysoko na agendzie zarówno polityki zagranicznej, jak i krajowej nowego prezydenta – podkreśla ekspert Koalicji Klimatycznej.

Przypomnijmy: USA są drugim co do wielkości światowym emitentem gazów cieplarnianych, obok Chin. Podczas gdy administracja Trumpa dystansowała się od postanowień Porozumienia Paryskiego, Państwo Środka zaczęło się kreować na lidera walki z globalnym ociepleniem. Najnowsze plany Pekinu to neutralność klimatyczna do 2060 roku, jednak poprzedzona wzrostem emisji trwającym jeszcze przez dekadę.

_

Zdjęcie: Shutterstock/Drop of Light

Podziel się: