Redakcja Nature: Członkowie młodzieżowych ruchów klimatycznych są odważni i mają rację

567
0
Podziel się:
Strajk dla Klimatu Nauka

Młodzi aktywiści klimatyczni (a nie ich krytycy) mają rację, na serio podchodząc do ustaleń nauki i reagując adekwatnie do powagi sytuacji w której się znaleźliśmy.

Nic dziwnego, że coraz częściej przedstawiciele świata nauki stają po stronie aktywistów klimatycznych (również w Polsce). Kolejnym takim głosem jest niedawne stanowisko redakcji Nature, jednego z najlepszych czasopism naukowych świata.

Parę dni temu przypadkiem wpadło mi w ręce wydanie Nature z 15 sierpnia 2019. Zaraz na początku tego numeru w oczy rzuca się zajmujący raptem jedną stronę tekst pt. Time to listen to climate advice. Jest to tzw. editorial – artykuł zawierający opinię i stanowisko redakcji.

(Wersja papierowa i wersja dostępna w sieci różnią się datą (o jeden dzień), tytułem i „leadem”, czyli pierwszymi dwoma zdaniami tekstu. Wersja on-line nosi tytuł Teenage activists and an IPCC triumph).

Omawiany tu tekst ukazał się krótko po tym, jak światło dzienne ujrzał specjalny raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych (IPCC), Climate Change and Land. To bardzo ważny dokument pokazujący jak silnie związane są ze sobą zmiana klimatu i sposób użytkowania przez nas ziemi, w szczególności na potrzeby rolnictwa.

(O samym raporcie ale i o komentarzach do niego pisaliśmy na Smoglabie).

Redakcja Nature przypomina, za IPCC, o tym że pomiędzy rokiem 2007 i 2016 produkcja żywności, rolnictwo, leśnictwo i inne nasze działania związane z użytkowaniem ziemi były odpowiedzialne za 21-37% antropogenicznej emisji gazów cieplarnianych [1].

A także o tym, że bioróżnorodność naszej Planety spada w zastraszającym tempie.

Przypomina też rzecz z pozoru oczywistą: zadaniem IPCC jest dostarczanie wiedzy na temat zmiany klimatu. IPCC może co prawda sugerować kierunki działań czy wręcz konkretne działania, ale nie może wprowadzać swoich zaleceń w życie, nie może podejmować wiążących politycznie decyzji. To jest rola polityków.

Kiedy Redaktorzy Nature pisali swój tekst (połowa sierpnia) byliśmy jeszcze przed ważnymi konferencjami organizowanymi przez ONZ w Nairobi (spotkanie grupy roboczej poświęcone bioróżnorodności), New Delhi (konferencja poświęcona walce z pustynnieniem) i Nowym Jorku (specjalny szczyt klimatyczny).

Wtedy można było jeszcze mieć nadzieję, że choćby właśnie szczyt klimatyczny w Nowym Jorku przyniesie wreszcie tak potrzebny przełom. Dziś wiemy już, że ustalenia które tam zapadły i zobowiązania, jakie wzięli na siebie politycy są dalece niewystarczające. Krótko mówiąc, mają się nijak do tego, co powinnyśmy robić. I to nie za 10 czy 20 lat, ale już dziś.

No właśnie. Kiedy trzeba na serio zająć się zmianą klimatu, postawa i rola przywódców politycznych pozostawia na ogół bardzo wiele do życzenia.

I niestety dobrze wiemy że nie jest to nic nowego. Jak przypomina Nature, upłynęły już prawie trzy dekady od kiedy w Rio de Janeiro uzgodniono treść trzech konwencji ONZ – dotyczących właśnie bioróżnorodności, klimatu i pustynnienia. Czyli tego samego nad czym dyskutowano w tym roku w Nairobi, New Delhi i Nowym Jorku.

Minęły też już ponad 3 dekady ok powstania IPCC.

I co? I nic. Prawie nie widać jakichkolwiek działań, które miałyby praktyczne znaczenie.

Pojawia się jednak promyczek nadziei i szansa na realne działania. A to właśnie dzięki osobom zaangażowanym w młodzieżowy ruch klimatyczny, które w przeciwieństwie do dorosłych polityków na poważnie biorą to co ma nam do powiedzenia IPCC.

Młodzi przejmują się klimatem…

Redaktorzy Nature stwierdzają krótko:

Członkowie młodzieżowych ruchów [klimatycznych] są odważni i mają rację.

Odważni, bo mają odwagę potrzebną by spojrzeć w nieodległą już przyszłość. Przyszłość, która niestety z bardzo dużym prawdopodobieństwem będzie przypominać piekło. A dzisiejsi nasto- czy dwudziestoparolatkowie mają spore szanse zobaczyć je na własne oczy.

Ale podjęli walkę o to żeby ten najczarniejszy scenariusz jednak się nie zrealizował.

I nie boją się mówić, co myślą. A może raczej: nie boją się mówić jak jest i kto ponosi winę za obecny stan rzeczy.

Mają rację, bo – jakkolwiek pretensjonalnie by to nie zabrzmiało – walczą „zjednoczeni pod sztandarem nauki”. ‘Unite Behind the Science’ to hasło które padało z ust Grety Thunberg, było też wypisane na żaglu łódki, którą Thunberg przepłynęła Atlantyk.

… dorośli już niekoniecznie

Trudno powiedzieć dlaczego jest tak, że młodzież (a nawet dzieci) potrafi zrozumieć znaczenie i wagę ustaleń IPCC, a tak wielu dorosłych, pozornie mądrych i wykształconych ludzi nie potrafi albo nie chce? Ilustrujących to przykładów jest aż nazbyt wiele, tak za granicą, jak i w naszym pięknym kraju nad Wisłą.

Dorośli, „poważni” ludzie często nie poprzestają zresztą na biernym ignorowaniu problemu zmiany klimatu, ale aktywnie atakują młodych ludzi walczących o swoją (a przy okazji i naszą) przyszłość. Wystarczy przytoczyć jedną taką wypowiedź, w pewnym sensie wszystkie są podobne do siebie niczym krople mętnej wody [2].

Łukasz Warzecha w artykule pt. „Wziąć Gretę za kołnierz”, który ukazał się niedawno w „Do Rzeczy” (nr 39/341, 23-29 września 2019) zadaje takie oto pytanie:

Co 16-letnia panienka, nieustannie opuszczająca szkołę może powiedzieć ciekawego, oryginalnego, i ogólnie rzecz biorąc mądrego?

Chodzi oczywiście o Gretę Thunberg, z nieznanych mi bliżej powodów nazywaną przez Warzechę „Grecią”.

Cóż, czy to co mówi Greta Thunberg jest ciekawe, czy nie to być może jest rzecz gustu. Każdy z nas powinien chyba jednak choć trochę interesować się największym wyzwaniem, które stoi obecnie przed ludzkością. W szczególności dziennikarze i publicyści, zwłaszcza ci mający ambicje do wyjaśniania nam, zwykłym szarym obywatelom, złożoności świata w którym przyszło nam żyć.

Oryginalnego? Faktycznie, niezbyt to oryginalne. Naukowcy mówią o tym od wielu dekad.

Mądrego? Tak – głęboko mądrego. Zarówno w sensie czysto merytorycznej, profesjonalnej wiedzy o zmianie klimatu (raz jeszcze: Thunberg, podobnie jak i inni przedstawiciele młodzieżowych ruchów klimatycznych powołuje się na ustalenia nauki – na raporty IPCC), jak i mądrości w znaczeniu angielskiego słowa wisdom.

Jeśli ktoś nie jest przekonany, niech posłucha wystąpień Grety Thunberg. Naprawdę warto.

Elementarnej wiedzy na temat zmiany klimatu brakuje natomiast ogromnej większości krytyków młodzieżowego ruchu klimatycznego, w tym właśnie Łukaszowi Warzesze (patrz np.:  „Warzecha od rzeczy w “Do Rzeczy”, „“Szum w eterze” – klimatyczna dezinformacja”, a konkretnie trzeci temat omawiany w drugim z tych tekstów:  „3. Film BaldTV: Bajka o Grecie i złym dwutlenku”).

Nie liczę na to że redaktor Warzecha i inni “sceptycy” nagle zaczną czytać Nature lub Science (które, podobnie jak Nature jest jednym z najlepszych czasopism naukowych na świecie). Czy choćby znakomity, popularnonaukowy Świat Nauki. Mogliby się jednak przynajmniej zapoznać się ze stanowiskiem Polskiej Akademii Nauk na temat zmian klimatu. Tu nie jest nawet konieczna znajomość języka angielskiego, tekst nie jest również przesadnie długi.

Postscriptum

To jak dużo miejsca Nature poświęca zmianie klimatu wyraźnie pokazuje jak bardzo ten temat jest istotny dla społeczności naukowej. Do podobnego wniosku dojedziemy zresztą czytając kolejne numery Świata Nauki (polskie wydanie Scientific American), bodaj najlepszego popularnonaukowego czasopisma na świecie.

W tym samym numerze Nature, w którym znajduje się omawiany tu editorial, jeszcze kilka innych tekstów poświęcone było zmianie klimatu, jej przyczynom lub konsekwencjom. I jest to zresztą normalna sytuacja, podobnie będzie w każdym innym numerze tego czasopisma.

A mówimy tu o „głównym”, „ogólnym” Nature, do którego trafiają najważniejsze artykuły ze wszystkich dziedzin nauki. Bo mamy jeszcze kilkadziesiąt innych czasopism naukowych wchodzących w skład Nature Publishing Group (obecnie Nature Research), dedykowanych konkretnym naukom. Choćby Nature Astronomy, Nature Biotechnology, Nature Cell Biology, Nature Chemistry, Nature Genetics, Nature Geoscience, Nature Medicine czy Nature Physics.

Mamy też dedykowane zmianie klimatu Nature Climate Change, a niedługo startuje Nature Food, gdzie pewnie też nie zabraknie tematów poruszanych w sierpniowym raporcie IPCC.

Nature pisze zresztą o zmianie klimatu od dawna i będzie tą tradycję kontynuować z jeszcze większym zaangażowaniem, o czym przypomina inny editorial, z 15 września 2019.

Przypisy

[1] Dokładniej, IPCC stwierdza:

Rolnictwo, leśnictwo i inne formy użytkowania ziemi odpowiadają za ok. 13% emisji dwutlenku węgla (CO2), 44% emisji metanu (CH4) i 82% emisji podtlenku azotu (N2O), związanych w latach 2007-2016 z działalnością człowieka, co daje 23% (12.0 +/- 3.0 GtCO2e/rok) całkowitej antropogenicznej emisji gazów cieplarnianych netto (średni poziom ufności oszacowania).”

“(……) Jeśli (dodatkowo) uwzględnione zostaną działania pre- i post- produkcyjne w światowym systemie produkcji żywności, to całkowita emisja [z tych źródeł] szacowana jest na 21-37% całkowitej antropogenicznej emisji gazów cieplarnianych netto (średni poziom ufności oszacowania).”

W oryginale:

Agriculture, Forestry and Other Land Use (AFOLU) activities accounted for around 13% of CO2, 44% of methane (CH4), and 82% of nitrous oxide (N2O) emissions from human activities globally during 2007-2016, representing 23% (12.0 +/- 3.0 GtCO2e yr-1) of total net anthropogenic emissions of GHGs 1 (medium confidence)“.

(…..) If emissions associated with pre- and post-production activities in the global food system 2 are included, the emissions are estimated to be 21-37% of total net anthropogenic GHG emissions (medium confidence).

[2] Przytaczany tu fragment artykułu Łukasza Warzechy jest naprawdę łagodny – przynajmniej w porównaniu do innych ataków na młodzieżowych aktywistów klimatycznych. Greta Thunberg (która skupia na sobie bardzo dużą część tych ataków) w USA była porównywana do postaci z nazistowskiej propagandy albo dla odmiany nazywana komunistką. Pojawiają się też niewybredne aluzje i nawiązania do faktu, że Thunberg cierpi na zespół Aspergera.

Polacy nie gęsi, swoich negacjonistów też mają. Nie tylko cytowanego tu Łukasza Warzechę, ale choćby też i jego redakcyjnego kolegę – Rafała Ziemkiewicza. Ci obaj jakże subtelni erudyci mają na koncie sporo niepotrzebnych (bardzo dyplomatycznie rzecz ujmując) komentarzy pod adresem Grety Thunberg, Ingi Zasowskiej lub innych osób działających w młodzieżowym ruchu klimatycznym.

Autorów (i autorek, choć są to jednak głównie mężczyźni) tego typu komentarzy jest oczywiście w Polsce znacznie więcej.

Fot. Devaka Seneviratne / Shutterstock.com.

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o